Tak bardzo chce go zobaczyć, porozmawiać z nim, być blisko niego. Nie rozumiem tylko jednego czemu jestem aż tak w to zaangażowana.
Gdy nie pisze, co chwila zerkam na wyświetlacz telefonu i patrze czy nie dostałam wiadomości od niego.
Gdy już dostane od niego sms, odpisuje mu z prędkością światła i kolejne sekundy, minuty czekam aą mi odpisze.
Jest w każdej mojej myśli. W każdym biciu serca. Zależy mi jak cholera, ale przecież nie jesteśmy nawet parą. On przecież traktuje mnie jak zwykłą koleżankę. To tylko ja i moja głupia wyobraźnia, to przez nią jestem aż tak w nim zadurzona. :/





























