niedziela, 24 lutego 2013

Niedziela, 24 lutgo.

Wczoraj wieczór w Art Kinie, z dziewczynami. Było ciekawie choć pewne ograniczenia mnie dobijają. Np takie jak moja rodzicielka. Czemu ona musi się wszystkiego czepiać. Mówię że idę, wszystko ok a nagle 5 min przed wyjściem ma jakieś pretensje i zaczyna się czepiać o byle co. To nie moja wina że się z na nie dogaduje, ale przecież się staram i od razu no dla ojca nie mówiłaś że idziesz to masz przyjść o 10 i tak jej powiedziałam ze nie przyjdę o tej bo w końcu przecież nie opłacało się wychodzić na 2 godziny.
No i przyszłam o 11. No i dziś od razu z rana kazanie, co to ma być, masz przychodzić o czasie a nie że jak mówie ze masz przyjść o 10 to tak zrób a nie się nie słuchasz i od razu wszystko wypomina, że jak ojciec pójdzie na zebranie to ma nie być żadnej dwójki  (ona wie tylko o jednej). Już mam dość i tak się uczę dobrze, a ta jednej głupiej oceny się czepia i wszystkiego co źle zrobię, jak coś mi wyjdzie to tylko a to dobrze i nic, a jak coś źle to od razu całe kazanie robi. :/

Dajcie mi choć trochę święty spokój, Weście wy się wszyscy odpierdolcie.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz